O mnie, czyli kto pisze ten dziennik
Mam na imię Grzegorz, mam 51 lat i mieszkam na wsi pod Oleśnicą. Piętnaście lat jeździłem, od dziewięciu prowadzę własną firmę transportową. Tutaj zapisuję to, co w tej robocie naprawdę się dzieje.
Piętnaście lat za kierownicą
Za kierownicę ciężarówki wsiadłem w 2002 roku. Jeździłem głównie na Niemcy i Beneluks, tydzień w trasie, weekend w domu, a czasem i to nie. Znam parkingi, na których nie ma gdzie zaparkować po osiemnastej, rampy, na których czeka się pół dnia, i kontrole, po których człowiek uczy się czytać przepisy dokładniej niż gazetę.
Po piętnastu latach doszedłem do wniosku, że albo zrobię coś swojego, albo będę jeździł do emerytury na cudzy rachunek. Wybrałem pierwsze. Nie zawsze byłem pewien, czy dobrze.
Firma od 2017 roku
Zaczynałem od jednego używanego ciągnika i naczepy firanki. Kredyt wziąłem pod dom, więc przez pierwsze dwa lata spałem gorzej niż na parkingu pod Dortmundem. Drugie auto kupiłem, kiedy pierwsze na siebie zarobiło, trzecie, kiedy znalazłem kierowcę, któremu mogłem je oddać bez nerwów.
Dziś mamy osiem zestawów: ciągniki, naczepy firanki i jedną mega, do tego starą solówkę do lokalnych kursów. Auta nazywamy po numerach bocznych, więc u nas mówi się „siódemka stoi na kanale” albo „trójka wraca w piątek”. Od 2025 roku w tylnej części hali trzymamy też palety lokalnej firmy meblowej z Oleśnicy, więc prowadzimy mały magazyn.
Karta firmystan: 2026
- Założona
- 2017, Oleśnica
- Tabor
- 8 zestawów + solówka
- Kierunki
- Niemcy, Beneluks, Francja, Włochy, Czechy, Skandynawia
- Ludzie
- 9 kierowców, mechanik, księgowość
- Plac
- szuter, hala na 2 stanowiska, kanał
Ludzie, bez których to by nie jechało
Firma na osiem aut to nie flota z folderu, tylko konkretni ludzie. Każdy z nich pojawia się czasem w dzienniku, więc przedstawiam ich od razu.
- Beata, moja żona. Dwanaście lat pracowała w biurze rachunkowym w Oleśnicy, od trzeciego roku firmy prowadzi naszą księgowość. Zeszyty w kratkę, zielony długopis i program, w którym zgadza się każdy grosz. Biuro ma w domu, we wtorki i piątki siedzi w kontenerze przy bramie. W niedzielę czyta ten dziennik i poprawia mi przecinki.
- Wojtek, syn, 23 lata. Na co dzień plac, magazyn i pomoc w dyspozycji. Kategorię C zrobił w 2025 roku, a we wrześniu 2026 zdał egzamin na C+E za pierwszym podejściem. Pierwszy kurs zrobiliśmy razem.
- Gosia, córka, 26 lat. Pielęgniarka we Wrocławiu, z transportem nie chce mieć nic wspólnego i trudno jej się dziwić.
- Heniek, mechanik, 62 lata, wcześniej w PKS. U nas od 2018 roku. Mówi do mnie „panie szefie”, pół żartem. Kanał w hali to jego królestwo i lepiej tam nie wchodzić bez pytania.
- Marek jeździ u mnie najdłużej, od 2018 roku, a na Włochy od ponad dwudziestu lat. Spokojny, zawsze z termosem, gotuje w kabinie.
- Zbyszek robi Niemcy. Marudzi, ale jeszcze nigdy nie zawiódł.
- Wasyl jest z Ukrainy, u nas od 2021 roku, jeździ na Beneluks. Najdokładniejszy z papierami w całej firmie.
- Jarek, najmłodszy, jeździ na Czechy i Austrię. Darek krąży między Francją, Belgią i Niemcami. Adam robi Niemcy, a czasem Skandynawię promem. Rysiek jeździ po kraju i powoli myśli o emeryturze. Łukasz i Mirek są na zastępstwach i wskakują tam, gdzie akurat brakuje ludzi.
Plac, hala i Kapsel
Plac mamy na obrzeżach Oleśnicy, niedaleko S8. Szuter, kawałek betonu przy hali, brama przesuwna i kontener biurowy przy wjeździe. Hala jest stalowa, na dwa stanowiska, z jednym kanałem. Na ścianie w kontenerze wisi tablica, na której od 2022 roku zapisujemy, które auto kiedy wraca do bazy. Obok papierowy grafik urlopów, bo papier nie zawiesza się przy aktualizacji.
Po placu kręci się Kapsel, bury kundel, który uważa, że każda naczepa jest jego. Po godzinach uciekamy z Beatą na działkę pod Oleśnicą: trzy ary, jabłonka, krzywa altanka, którą budowałem trzy lata, i wędzarnia z beczki.
Dlaczego piszę ten dziennik
Bo o transporcie mówi się albo w folderach, albo na szkoleniach, a ani jedno, ani drugie nie wygląda jak zwykły wtorek w małej firmie. Tu zapisuję, ile naprawdę kosztuje zestaw, jak wygląda kontrola na parkingu, co robić z rozdartą plandeką w połowie trasy i jak się mieści magazyn na małym placu. Piszę z perspektywy kierowcy, którym byłem, i właściciela, którym jestem.
Nowa kartka pojawia się zwykle w niedzielę, bo wtedy mam czas. To nie jest strona firmy: nie ma tu cennika ani formularza zleceń. Jest dziennik.
O czym tu przeczytasz
- Z trasy: Kursy, parkingi, pogoda, objazdy. To, co widać zza szyby.
- Flota i serwis: Opony, hamulce, klimatyzacja, przeglądy. Kanał Heńka.
- Firma od kuchni: Koszty, plac, hala, magazyn. Liczby, o których się nie mówi.
- Przepisy i papiery: Kontrole, pakiet mobilności, diety, umowy. Papierologia też jeździ z nami.
- Po godzinach: Rodzina, działka, grill, urlop. Transport to nie tylko trasa.
Na początek polecam najnowszą kartkę: Wigilia firmowa dla kierowców zaczyna się od tablicy powrotów.
