Linia do pakowania stanęła, a mój kierowca czeka na rampie
Wasyl podstawił auto pod Gnieznem punktualnie o siódmej. Ładunek miał być gotowy na ósmą. Wyjechał po piętnastej, bo w zakładzie stanęła linia do pakowania. Siedem godzin na rampie nauczyło mnie kilku rzeczy o postojowym i o tym, kto w fabryce naprawia maszyny.
