Nowy ciągnik czy dwa używane?
Siódemka ma jedenaście lat i coraz częściej stoi u Heńka na kanale. Za te same pieniądze mogę mieć jeden nowy ciągnik albo dwa kilkuletnie. Przez trzy tygodnie liczyliśmy z Beatą przy kuchennym stole. Oto jak.
Transport bez ściemy. Z perspektywy kierowcy i właściciela.
Dział
Ile naprawdę kosztuje zestaw, jak się mieści magazyn na małym placu, co robi księgowość w rodzinie i jak podejmuje się decyzje w firmie na osiem aut.
Siódemka ma jedenaście lat i coraz częściej stoi u Heńka na kanale. Za te same pieniądze mogę mieć jeden nowy ciągnik albo dwa kilkuletnie. Przez trzy tygodnie liczyliśmy z Beatą przy kuchennym stole. Oto jak.
Palety klienta w tylnej części hali, Heniek z kluczem na słońcu, naczepa w naprawie pod gołym niebem. Na rozbudowę hali mnie nie stać, a na plandekę rozpiętą między kontenerami szkoda mi ludzi. W czerwcu wybrałem trzecią drogę. Po trzech miesiącach mogę powiedzieć, jak wyszło.
Półtora roku temu zaczęliśmy przechowywać palety klienta w naszej hali. Najpierw był zeszyt Beaty, potem arkusz Wojtka, potem trzy wersje arkusza i jedna awantura. Dziś wiem, że problem nie był w ludziach, i właśnie kończymy to naprawiać.
Beata przez dwanaście lat pracowała w biurze rachunkowym w Oleśnicy. Od dziewięciu lat prowadzi finanse mojej firmy. Czasem się kłócimy. Ale gdyby nie ona, tej firmy by nie było, a ja mówię to bez cienia przesady.
Wojtek ma 23 lata i od marca jeździ na kurs C+E. Płacę ja, czyli płaci firma. Beata zapytała, czy to inwestycja, czy prezent. Odpowiedziałem, że jedno i drugie, i że policzę.
Kiedy zakładałem firmę, liczyłem na kartce: rata, paliwo, pensja kierowcy. Po dziewięciu latach wiem, że ta kartka pokazywała może dwie trzecie prawdy. Reszta to koszty, które przychodzą po cichu.