Do wpisu

Transport bez ściemy. Z perspektywy kierowcy i właściciela.

Grzegorz - ilustracja
Grzegorz Oleśnica, 8 zestawów
Flota i serwis

Co sprawdzam w klimatyzacji kabiny, zanim przyjdzie lato

Kabina to dla kierowcy biuro, kuchnia i sypialnia. W lipcu, przy trzydziestu stopniach na parkingu pod Mediolanem, niedziałająca klimatyzacja to nie jest drobna usterka. To nieprzespana noc i zmęczony człowiek za kierownicą.

Grzegorz - ilustracja Pisze 4 min czytania Wpis nr 11

Wnętrze kabiny ciężarówki z nawiewami klimatyzacji

W zeszłym roku w połowie lipca Marek zadzwonił do mnie z autostrady pod Bolonią. Klimatyzacja przestała chłodzić, w kabinie było jak w piekarniku, a przed nim jeszcze dwa dni do rozładunku i nocleg na parkingu. Znaleźliśmy mu warsztat po drodze, naprawili, ale stracił pół dnia, a ja zapłaciłem stawkę, jaką płaci się, kiedy nie ma się wyboru. Od tamtego czasu przegląd klimatyzacji robimy w maju. Wszystkie osiem aut, bez wyjątku.

Pół dnia straty to jeszcze nic. Gorzej, że Marek przez noc przed naprawą spał w kabinie przy trzydziestu stopniach, a rano i tak musiał jechać dalej, bo okno na rozładunku było jedno. Takich sytuacji nie da się naprawić w warsztacie. Można im tylko zapobiec.

Dlaczego w maju

Bo w czerwcu jest za późno. Pierwsze upały przychodzą czasem już na początku czerwca, a wtedy każdy warsztat w okolicy ma kolejkę. Wszyscy, którzy przez zimę nie myśleli o klimatyzacji, nagle sobie o niej przypominają. W maju terminy są od ręki, a części, jeśli trzeba coś zamówić, zdążą dojść.

Drugi powód: w maju auta i tak przechodzą u nas przegląd po zimie. Opony zrobione w marcu, o czym pisałem w notatkach z przeglądu opon, hamulce w kwietniu. Klimatyzacja domyka wiosenny przegląd.

Co Heniek robi sam

Heniek nie ma uprawnień do napełniania układów klimatyzacji czynnikiem chłodniczym i nie udaje, że ma. Do tego potrzebne są uprawnienia i sprzęt, który ma warsztat. Ale sporo rzeczy przed wizytą w warsztacie da się zrobić na placu:

  • Filtr kabinowy. Wymieniamy co roku przed latem, a w autach, które dużo jeżdżą po drogach szutrowych i placach budowy, częściej. Zapchany filtr to słaby nawiew i smród w kabinie. Heniek wyciąga stary filtr i pokazuje kierowcy. Zazwyczaj wystarcza jedno spojrzenie.
  • Skraplacz. Siedzi z przodu auta, przed chłodnicą, i zbiera wszystko, co leci z drogi: owady, liście, kurz. Zapchany skraplacz słabo oddaje ciepło i klimatyzacja chłodzi gorzej. Heniek przedmuchuje go sprężonym powietrzem, od tyłu, żeby nie wbić brudu głębiej.
  • Odpływ skroplin. Jeśli jest zatkany, woda leje się do kabiny, na dywanik po stronie pasażera. Kierowca myśli, że cieknie z dachu.
  • Paski i napinacze. Sprężarka napędzana jest paskiem. Popękany pasek to kwestia czasu.
  • Test na placu. Auto na biegu jałowym, klimatyzacja na maksimum, termometr w nawiewie. Heniek wie, ile mniej więcej powinno pokazywać. Jeśli jest wyraźnie cieplej, auto jedzie do warsztatu.

Co robi warsztat

Mechanik czyści skraplacz klimatyzacji z przodu ciężarówki

Auta, które na teście wypadają słabo, jadą do zaprzyjaźnionego warsztatu w Oleśnicy, który robi klimatyzację w ciężarówkach. Tam sprawdzają ilość czynnika, szczelność układu, pracę sprężarki. Jeśli czynnika brakuje, szukają wycieku, zanim uzupełnią. To ważne. Uzupełnianie czynnika bez szukania, skąd uciekł, to wyrzucanie pieniędzy, bo za kilka tygodni znowu go nie będzie.

W tym roku do warsztatu pojechały trzy auta. W dwóch brakowało czynnika, jeden miał nieszczelny przewód przy skraplaczu. W trzecim, „siódemce”, naszym najstarszym ciągniku, sprężarka zaczyna wydawać dźwięki, których Heniek nie lubi. Na razie działa. Mam ją na liście do obserwacji.

Klimatyzacja postojowa

Osobna sprawa to chłodzenie kabiny na postoju. Klimatyzacja zwykła działa, kiedy pracuje silnik, a silnik na postoju pracować nie powinien. Z wielu powodów: paliwo, zużycie, a w wielu krajach także przepisy, które zabraniają trzymania silnika na biegu jałowym na postoju.

W nowszych autach mamy klimatyzację postojową, która działa z akumulatorów. Czterech na ośmiu. W starszych nie, i tam kierowcy radzą sobie po staremu: okna uchylone z moskitierami, wentylator na dwanaście woltów, parking w cieniu, jeśli się da. Nie jest to idealne. Wiem, bo sam tak spałem przez lata.

Klimatyzacja postojowa też potrzebuje przeglądu. Akumulatory, które przez zimę dostały w kość, latem mogą nie dać rady całej nocy chłodzenia. Kierowca budzi się o trzeciej w gorącej kabinie, a rano auto nie chce odpalić. Heniek sprawdza stan akumulatorów w tych autach szczególnie dokładnie.

Czego uczę kierowców

Trzy rzeczy, które powtarzam co roku:

  1. Nie ustawiać na osiemnaście stopni, kiedy na zewnątrz jest trzydzieści pięć. Różnica temperatury męczy organizm, łatwo się przeziębić. Rozsądna różnica to kilka, kilkanaście stopni.
  2. Włączać klimatyzację też zimą, raz na jakiś czas. Uszczelki w układzie lubią, kiedy czynnik z olejem krąży. Układ, który stoi pół roku, łatwiej traci szczelność.
  3. Zgłaszać od razu, jak coś jest nie tak. Gorszy nawiew, dziwny zapach, woda na dywaniku. Wolę to usłyszeć w maju na placu niż w lipcu z Włoch.

Po co ta cała zabawa

Mógłbym powiedzieć, że dbam o kierowców i to byłaby prawda. Ale jest też prostszy powód. Kierowca, który nie przespał nocy, bo w kabinie było trzydzieści stopni, jedzie następnego dnia gorzej. Wolniej reaguje, szybciej się denerwuje, łatwiej o stłuczkę na rampie albo coś gorszego. Klimatyzacja w kabinie to w lecie sprawa bezpieczeństwa, a nie wygody.

Marek w tym roku jedzie do Włoch w połowie czerwca. Jego auto przeszło przegląd w poniedziałek. Wszystko działa. Zapytał, czy mogę dać mu gwarancję na piśmie, że tym razem nie padnie. Powiedziałem, że gwarancję może dostać od Heńka. Heniek odpowiedział, że gwarancję to on daje tylko na swoje pomidory. Nie wiedziałem, że Heniek ma pomidory.

Grzegorz

Oleśnica, niedziela 31 maja 2026

Więcej z działu Flota i serwis