Do wpisu

Transport bez ściemy. Z perspektywy kierowcy i właściciela.

Grzegorz - ilustracja
Grzegorz Oleśnica, 8 zestawów
Flota i serwis

Nowy ciągnik Marka stoi na placu. Pierwszy tydzień wygląda inaczej, niż myślałem

W poniedziałek odebraliśmy z Heńkiem nowy ciągnik w leasingu. W czwartek Marek wyjechał nim na pierwszy kurs na południe. Pomiędzy było więcej papierów, niż się spodziewałem, jedna przeprowadzka garnka i rozmowa, której nie planowałem.

Grzegorz - ilustracja Pisze 4 min czytania Wpis nr 32

Koła ciężarówki na placu, zbliżenie

Nowy ciągnik stoi na placu od poniedziałku. Najczystszy przedmiot w promieniu kilometra. Kapsel obszedł go dookoła trzy razy, obwąchał koła i poszedł położyć się pod siódemką, jak co dzień. Pies ma swoje przyzwyczajenia.

We wrześniu pisałem, dlaczego zamiast dwóch używanych wybraliśmy jeden nowy. Decyzja była przy kuchennym stole. Odbiór był już przy biurku dealera, z teczką dokumentów grubszą niż instrukcja obsługi.

Odbiór z Heńkiem

Pojechaliśmy we dwóch. Wiedziałem, że Heniek nowego auta nie zrozumie tak jak siódemki, ale wiedziałem też, że zobaczy rzeczy, których ja nie zobaczę. Obiecałem mu we wrześniu, że będzie przy pierwszym przeglądzie. Uznałem, że odbiór się liczy.

Sprawdzaliśmy po kolei, z listą, którą Beata wydrukowała z umowy:

  • numer VIN na ramie i w dokumentach, cyfra po cyfrze. Heniek czytał, ja patrzyłem w papier,
  • wyposażenie z zamówienia: klimatyzacja postojowa, ogrzewanie postojowe, lodówka, drugie łóżko, siodło, zbiorniki. Wszystko, za co płacimy, ma być w aucie, a nie „dojedzie w przyszłym tygodniu”,
  • tachograf: tabliczka instalacyjna, data kalibracji, plomby. Nowe auta mają już inteligentne tachografy w najnowszej wersji, więc zanim ktoś usiądzie za kierownicą, Beata blokuje dane kartą przedsiębiorstwa,
  • dowód rejestracyjny i polisa: właścicielem jest leasingodawca, my jesteśmy użytkownikiem. Ubezpieczenie jest w pakiecie leasingowym, ale numer polisy i telefon do likwidacji szkód Beata wpisała od razu do zeszytu,
  • opony, światła, wszystkie przełączniki w kabinie. Heniek usiadł na miejscu kierowcy i przez dwadzieścia minut nic nie mówił, tylko naciskał.

Na koniec poprosił, żeby mechanik od dealera otworzył mu maskę i pokazał, gdzie co jest. Mechanik był młody, grzeczny i trochę zdziwiony. Heniek zadał mu trzy pytania o filtry i jedno o to, czego nie wolno ruszać bez komputera. Na to ostatnie odpowiedź była długa.

Papiery, których nie widać

Auto to nie wszystko. Żeby nowy ciągnik mógł wyjechać za granicę, musi być w papierach firmy. Beata miała na to tydzień i listę:

  • wypis z licencji wspólnotowej dla nowego auta, bo wypisów mamy tyle, ile aut. Do czasu sprzedaży siódemki mamy jedno auto więcej, więc trzeba było to ułożyć tak, żeby w kabinie każdego jeżdżącego zestawu był właściwy wypis,
  • urządzenia do opłat drogowych: polski system, niemiecki, do tego te kraje, przez które Marek jeździ na południe. Każde urządzenie trzeba przypisać do nowej rejestracji i nowej klasy emisji,
  • karty paliwowe przepisane na nowy numer rejestracyjny,
  • nasze wewnętrzne papiery: teczka auta, zeszyt serwisowy Heńka, tabliczka na tablicy powrotów w kontenerze.

Najdłużej zeszło z opłatami drogowymi. Jedno urządzenie przyszło w środę po południu, dzień przed wyjazdem. Beata nie spała dobrze we wtorek. Ja też, ale się nie przyznałem.

Kierowca przegląda dokumenty w kabinie ciężarówki

Numer boczny

U nas auta nazywa się po numerach. Siódemka, trójka. Nowe auto potrzebowało numeru, a siódemka jeszcze stoi na placu i czeka na kupca. Siódemki nie mogłem dać, ósemka jest zajęta.

Wojtek zaproponował dziewiątkę. Logicznie: kolejny numer. Marek się skrzywił, bo „dziewiątka brzmi jak dziewiąty zestaw, a dziewiątego zestawu nie ma”. Ma rację, pisałem przecież, że flota zostaje przy ośmiu. Po dziesięciu minutach dyskusji przy kawie stanęło na tym, że nowe auto dostaje numer siódemki, kiedy siódemka wyjedzie z placu. Do tego czasu Marek mówi o nim „nowy”. Na tablicy powrotów Wojtek napisał „7N”.

Przeprowadzka garnka

Marek jeździ na Włochy ponad dwadzieścia lat i gotuje w kabinie. Ma swój garnek, swój termos, swoją kuchenkę, swoją laminowaną tabelkę zakazów ruchu i swój sposób układania tego wszystkiego. Przez dwa dni zestaw stał obok jego starego auta i Marek przenosił rzeczy z kabiny do kabiny. Nie wszystko naraz. Najpierw tabelka zakazów, za osłoną przeciwsłoneczną. Potem pościel. Potem termos. Garnek na samym końcu, w środę wieczorem.

Zapytałem, dlaczego na raty. Powiedział, że w nowej kabinie wszystko jest gdzie indziej i musi to sobie poukładać w głowie, zanim poukłada w szafkach. Że w starym aucie po ciemku wiedział, gdzie jest latarka. Tu przez pierwszy tydzień będzie szukał.

Wtedy zrozumiałem, że dla mnie to jest auto w leasingu, rata i koszt na kilometr. Dla niego to jest mieszkanie na trzy tygodnie w miesiącu. Przeprowadzki nie robi się w godzinę.

Pierwsze kilometry i klimatyzacja

W czwartek rano Marek wyjechał na pierwszy kurs: meble od naszego stałego klienta z Oleśnicy, rozładunek w północnych Włoszech. Pierwsze dni jedzie spokojniej, niż zwykle jeździ, i robi to, co każe instrukcja producenta na początek. Heniek prosił, żeby po pierwszym tysiącu kilometrów zadzwonił i powiedział, czy coś stuka. Nic nie stuka. Marek zadzwonił i tak, żeby powiedzieć, że nic nie stuka.

Klimatyzacja postojowa, o którą prosił od czerwca, po nocy w upale pod Weroną, w październiku jest mu potrzebna jak parasol w piwnicy. Pierwszej nocy we Włoszech było dziewięć stopni. Marek włączył ogrzewanie postojowe, a klimę sprawdził tylko po to, żeby wiedzieć, że działa. Działa. W czerwcu przyszłego roku się przyda.

Inaczej, niż myślałem

Myślałem, że nowe auto to koniec kłopotów z siódemką i tyle. Że przyjedzie, Marek wsiądzie i pojedzie. Tymczasem pierwszy tydzień był w połowie papierowy, w połowie ludzki, a w samej jeździe najmniej było do opowiadania.

Heniek w piątek przyszedł do kontenera i powiedział, że przejrzał książkę serwisową nowego auta. Pierwszy przegląd za tyle a tyle kilometrów. Zapytał, czy pamiętam, co obiecałem. Pamiętam. Zapisał termin w swoim zeszycie, zanim ja zdążyłem wpisać go na tablicę.

Grzegorz

Oleśnica, niedziela 11 października 2026

Więcej z działu Flota i serwis