Do wpisu

Transport bez ściemy. Z perspektywy kierowcy i właściciela.

Grzegorz - ilustracja
Grzegorz Oleśnica, 8 zestawów
Firma od kuchni

Ile naprawdę kosztuje mnie jeden zestaw miesięcznie?

Kiedy zakładałem firmę, liczyłem na kartce: rata, paliwo, pensja kierowcy. Po dziewięciu latach wiem, że ta kartka pokazywała może dwie trzecie prawdy. Reszta to koszty, które przychodzą po cichu.

Grzegorz - ilustracja Pisze 4 min czytania Wpis nr 4

Ciągnik siodłowy z naczepą na placu małej firmy transportowej o zmierzchu

W marcu mija dziewięć lat, odkąd zarejestrowałem firmę. Wtedy miałem jeden używany ciągnik, jedną naczepę firankę i kredyt, na który zastawiliśmy z Beatą dom. Dziś mam osiem zestawów, plac z halą i dziewięciu kierowców. Na rocznicę Beata zrobiła mi prezent, którego się nie spodziewałem: wydrukowała zestawienie wszystkich kosztów za zeszły rok, rozbite na auta. Siedziałem nad tym dwa wieczory.

Nie podam tu wszystkich liczb co do złotówki, bo każda firma ma inne auta, inne trasy i inne umowy. Paliwo zmienia się co tydzień, stawki za drogi co rok. Ale mogę pokazać, z czego się składa miesięczny koszt zestawu u mnie i gdzie na początku myliłem się najbardziej.

Paliwo: największa pozycja, której nie kontrolujesz

Paliwo to u nas zawsze największa pojedyncza pozycja. Zestaw w ruchu międzynarodowym robi miesięcznie kilkanaście tysięcy kilometrów, a spalanie ciężarówki liczy się w dziesiątkach litrów na sto. Proste mnożenie daje kwotę, od której na początku robiło mi się słabo.

Na cenę na dystrybutorze nie mam wpływu. Mam wpływ na trzy rzeczy: gdzie tankujemy (karty paliwowe i tankowanie w krajach, gdzie jest taniej, jeśli trasa na to pozwala), jak jeżdżą kierowcy i w jakim stanie są auta. Ciśnienie w oponach, o którym pisałem przy okazji przeglądu opon po zimie, to nie jest fanaberia Heńka. To są litry.

Kierowców nie rozliczam z każdego litra, ale raz na kwartał patrzę na średnie spalanie i rozmawiam. Różnice między kierowcami na tych samych trasach bywają spore. Najmniej pali Marek, który jeździ spokojnie jak emeryt na niedzielnym spacerze. Najwięcej Jarek, który się uczy.

Kierowca: koszt, na którym nie chcę oszczędzać

Druga pozycja to kierowca. Pensja, składki, diety i ryczałty za noclegi, a od pakietu mobilności także wynagrodzenie wyrównane do stawek kraju, w którym kierowca wykonuje przewozy objęte delegowaniem. Wszystko to liczy Beata i na początku roku zawsze mówi, że znowu wyszło więcej.

Nie narzekam. Dobry kierowca to podstawa. Auto możesz kupić w tydzień, dobrego kierowcy szukasz miesiącami. A kierowca, który odchodzi, bo gdzieś indziej dali więcej, kosztuje mnie więcej niż ta różnica, bo przez kilka tygodni auto stoi albo jeździ ktoś, kto dopiero poznaje trasę.

Rata albo amortyzacja

Każdy zestaw to rata leasingowa albo kredytowa, a jeśli auto jest już spłacone, to przynajmniej amortyzacja, którą trzeba mieć w głowie, bo za kilka lat trzeba będzie kupić następne. Na początku myślałem, że spłacone auto to auto za darmo. Błąd. Spłacone auto to auto, które niedługo zacznie kosztować w serwisie więcej niż rata za nowe.

Mamy ciągniki od rocznika 2015 do 2022. Te starsze nie mają już rat, ale mają za to częstsze wizyty u Heńka na kanale.

Kalkulator i faktury na biurku w biurze firmy

Opłaty drogowe

Tu się wiele zmieniło przez te dziewięć lat. Niemcy podniosły stawki i doliczają do nich składnik zależny od emisji CO2. W Polsce jest e-TOLL, we Francji, w Austrii, w Czechach, wszędzie własne systemy, własne urządzenia albo jedno urządzenie na kilka krajów. Na trasach, którymi jeździmy, opłaty drogowe to dziś pozycja, której nie można traktować jako drobnej.

Kiedy biorę zlecenie z giełdy, patrzę przede wszystkim na to, przez jakie kraje jedzie auto. Ta sama odległość przez różne kraje to różne pieniądze.

Serwis, opony, drobiazgi

Heniek jest na etacie, więc część serwisu robimy u siebie. Oleje, filtry, klocki, drobne naprawy. Ale części kosztują, a rzeczy poważniejsze, jak osie czy skrzynie, robią zewnętrzne warsztaty. Do tego opony, płyny, żarówki, pióra wycieraczek, pasy do zabezpieczania ładunku, które giną w tajemniczych okolicznościach na rampach w całej Europie.

Tu jest pierwsza z pozycji, których na kartce dziewięć lat temu nie było. Drobiazgi. Każdy z osobna nic nie kosztuje. Razem, rozłożone na miesiąc, robią kwotę, której się nie spodziewasz.

Ubezpieczenia i papiery

OC, AC dla nowszych aut, OCP przewoźnika, ubezpieczenia kierowców. Do tego tachografy, legalizacja, licencje, badania kierowców, szkolenia okresowe. Wszystko to rozłożone na miesiąc i na auto to niby niewiele, ale jest.

Koszty, których nie było na kartce

Po dziewięciu latach mam listę rzeczy, o których nie pomyślałem, zakładając firmę:

  • Puste kilometry. Auto jedzie na załadunek, powrót bez ładunku, czekanie na zlecenie. Ten koszt jest zawsze, pytanie tylko, jak duży.
  • Przestoje. Auto stoi w serwisie, kierowca na urlopie, zlecenie się sypie. Rata leci dalej.
  • Plac i hala. Dzierżawa, prąd, ogrzewanie hali zimą, ochrona, woda. Rozkładam to na wszystkie auta.
  • Moja praca. Na początku nie liczyłem siebie. Dziś wiem, że godziny, które spędzam na giełdzie, przy telefonie, w biurze, to też koszt. Jak ja tego nie zrobię, trzeba by zatrudnić dyspozytora.
  • Pieniądze, które czekają. Zlecenie zrobione w marcu, faktura płatna po sześćdziesięciu dniach. W międzyczasie trzeba zapłacić za paliwo, pensje i raty. Kredyt obrotowy też kosztuje.

Co z tego wynika

Kiedy dziś ktoś mnie pyta, czy opłaca się założyć firmę transportową, odpowiadam, że najpierw niech policzy wszystkie koszty zestawu, a potem doda do tego jeszcze jedną piątą na rzeczy, o których nie pomyślał. Jeśli po tym dalej wychodzi mu zysk przy stawkach z giełdy, niech próbuje.

Beata zrobiła to zestawienie nie bez powodu. Chciała, żebym zobaczył, że dwa najstarsze auta kosztują nas w serwisie coraz więcej. Wiem, do czego zmierza. Ale o tym, czy kupić nowy ciągnik, czy dwa używane, jeszcze będę myślał. Na razie zamknąłem teczkę i poszedłem na plac pogłaskać Kapsla. On przynajmniej nic nie kosztuje, poza karmą i nowymi butami, które zjadł mi w listopadzie.

Grzegorz

Oleśnica, niedziela 29 marca 2026

Więcej z działu Firma od kuchni