Nowy ciągnik czy dwa używane?
Siódemka ma jedenaście lat i coraz częściej stoi u Heńka na kanale. Za te same pieniądze mogę mieć jeden nowy ciągnik albo dwa kilkuletnie. Przez trzy tygodnie liczyliśmy z Beatą przy kuchennym stole. Oto jak.
Siódemkę kupiłem w 2019 roku, jako czteroletnią. To był nasz piąty ciągnik i pierwszy, na który stać mnie było bez kredytu pod dom. Przejechała od tego czasu setki tysięcy kilometrów, większość z Rysiekiem i Zbyszkiem. Zawsze dojechała. Ale od zeszłego roku coraz częściej dojeżdża na placu do Heńka, a nie do klienta.
Pisałem w sierpniu, przy przeglądzie przed jesienią, że siódemka kosztuje nas coraz więcej, a Beata mówi, że więcej, niż zarabia. We wrześniu usiedliśmy, żeby to w końcu rozstrzygnąć.
Trzy możliwości
Na stole były trzy warianty:
- Zostawić siódemkę i jeździć, dopóki się da, remontując na bieżąco.
- Kupić jeden nowy ciągnik w leasingu i sprzedać siódemkę.
- Kupić dwa używane, kilkuletnie, sprzedać siódemkę i mieć dziewięć zestawów zamiast ośmiu.
Na pierwszy rzut oka trzeci wariant wygląda najlepiej. Za podobne pieniądze dwa auta zamiast jednego. Więcej aut, więcej kursów, więcej zarobku. Tak myślałem przez pierwszy tydzień.
Co mówią liczby o siódemce
Beata wyciągnęła wszystkie faktury serwisowe siódemki z ostatnich trzech lat. Części, zewnętrzne warsztaty, godziny Heńka, które przypisuje do aut. Do tego dni, kiedy auto stało, zamiast jeździć, i spalanie w porównaniu z nowszymi autami na tych samych trasach.
Wyszło to, czego się spodziewałem, ale w większej skali. Koszty serwisu siódemki rosną z roku na rok, a przestoje z nimi. Spalanie jest wyraźnie wyższe niż w naszych najnowszych autach. Do tego opłaty drogowe w Niemczech zależą między innymi od klasy emisji, a siódemka nie jest w tej samej klasie co nowe auta.
Nie ma wątpliwości, że siódemka powinna odejść. Pytanie, co w zamian.
Dwa używane: dlaczego to nie jest takie proste
Pierwszy problem z dwoma autami: kierowca. Dziewiąty zestaw potrzebuje kierowcy. Mam dziewięciu kierowców na osiem aut, z czego dwóch to zmiennicy, którzy latem zastępują urlopowiczów. Jeśli jeden z nich dostanie stałe auto, nie mam kim zastąpić ludzi na urlopach, a latem to by się zemściło od razu. Musiałbym zatrudnić kogoś nowego, a dobrego kierowcy szuka się miesiącami.
Wojtek zdał egzamin na C+E w zeszłym tygodniu. Ale Wojtek nie będzie od razu jeździł międzynarodówki na stałe. Najpierw kilka miesięcy bliżej, z doświadczonymi, a o dalszych trasach pogadamy wiosną.
Drugi problem: używany ciągnik to niewiadoma. Kilkuletnie auto po flocie może być świetne, a może być zajeżdżone. Z doświadczenia wiem, że przy używanym zawsze coś wychodzi w pierwszym roku. Przy dwóch używanych, dwa razy więcej niespodzianek.
Trzeci problem: płynność. Beata zwróciła uwagę, że dwa auta to dwa razy więcej ubezpieczenia, opon, przeglądów, opłat. Więcej kosztów stałych, które trzeba pokrywać co miesiąc, niezależnie od tego, czy mamy dla dziewiątego auta pracę. A jesień i zima to nie są miesiące, kiedy na giełdzie jest najlepiej.
Nowy ciągnik: czego się boję
Nowy ciągnik ma swoje minusy. Wyższa rata, większe zobowiązanie na kilka lat. Pierwsze miesiące to utrata wartości, której nie da się odzyskać. I elektronika, której Heniek nie naprawi na naszym kanale.
Ale ma też plusy, które przy dziewięciu latach prowadzenia firmy widzę wyraźniej niż na początku. Gwarancja przez pierwsze lata, czyli mniej niespodzianek w budżecie. Niższe spalanie. Mniej przestojów. Wyposażenie, które zatrzymuje kierowców: klimatyzacja postojowa, lepsza kabina, lepsze łóżko. O kosztach, z których składa się miesięczny rachunek jednego zestawu, pisałem w marcu, i paliwo oraz przestoje to w nim pozycje, które przy nowym aucie spadają.
Jak to policzyliśmy
Nie będę podawał kwot, bo ceny aut i warunki leasingu zmieniają się szybko. Ale metoda była taka:
- Koszt całkowity na kilka lat, a nie cena zakupu. Rata albo zakup, plus paliwo, serwis, opony, ubezpieczenie, opłaty drogowe, minus wartość auta na koniec.
- Przestoje wycenione w pieniądzach. Dzień, w którym auto stoi, to dzień bez przychodu, a z kosztami.
- Scenariusz pesymistyczny. Co jeśli przez zimę nie będzie pracy dla dziewiątego auta? Co jeśli używany okaże się gorszy, niż wyglądał?
- Kierowca. Czy mam kogo na to auto posadzić i ile to kosztuje.
Przy dwóch używanych wynik wychodził lepiej tylko w scenariuszu optymistycznym: dobry stan obu aut, kierowca znaleziony od razu, praca dla dziewiątego zestawu przez cały rok. W każdym innym scenariuszu nowy ciągnik wychodził bezpieczniej. Może nie taniej na papierze, ale pewniej.
Decyzja
Kupujemy jeden nowy ciągnik w leasingu. Siódemka zostanie sprzedana. Flota zostaje przy ośmiu zestawach.
Nowe auto dostanie Marek. Pisałem w czerwcu, że prosił o klimatyzację postojową po nocy w upale pod Weroną. Jeździ na południe, najwięcej upałów, najdłuższe trasy, najstarszy stażem. Jego obecne auto przejdzie do rotacji, a z czasem, jeśli wszystko pójdzie dobrze, może na nim jeździć Wojtek.
Beata zgodziła się bez większych dyskusji, co mnie zaskoczyło. Zapytałem dlaczego. Odpowiedziała, że liczyła to wcześniej niż ja i wyszło jej to samo. Czekała, aż sam dojdę.
Co z dziewiątym zestawem
Nie wykluczam, że kiedyś będzie. Ale nie teraz i nie z tego powodu. Dziewiąty zestaw kupię wtedy, kiedy będę miał dla niego stałą pracę i kierowcę, a nie wtedy, kiedy trafi się okazja na używane auto. Tej lekcji nauczyłem się dawno, przy czwartym aucie, które przez pół roku jeździło głównie z giełdy za grosze.
Heniek, kiedy usłyszał decyzję, powiedział tylko, że szkoda siódemki, bo przynajmniej ją rozumiał. Nowego auta nie zrozumie nikt, łącznie z serwisem producenta. Obiecałem mu, że przy pierwszym przeglądzie nowego pojedzie z autem i posłucha, co mówią. Chyba się ucieszył, choć nie dał tego po sobie poznać.
