Do wpisu

Transport bez ściemy. Z perspektywy kierowcy i właściciela.

Grzegorz - ilustracja
Grzegorz Oleśnica, 8 zestawów
Przepisy i papiery

Kontrola na parkingu może trwać dwadzieścia minut, a nie dwie godziny

Kontroli się nie uniknie, ale da się sprawić, że będzie nudna. U mnie w firmie nudna kontrola to najlepsza kontrola: dokumenty podane w kolejności, karta w czytniku, kierowca spokojny.

Grzegorz - ilustracja Pisze 5 min czytania Wpis nr 2

Ciężarówka zaparkowana na zatoczce kontrolnej przy drodze

W czwartek Wasyl stał na kontroli pod Hanowerem. Zadzwonił do mnie po dwudziestu pięciu minutach i powiedział tylko: „Szefie, pojechałem dalej, wszystko dobrze”. Zbyszek dwa tygodnie temu stał na podobnej kontroli w Polsce prawie dwie godziny. Też bez mandatu. Różnica nie była w tym, kto kontrolował, tylko w tym, jak wyglądała kabina, kiedy kontroler do niej zajrzał.

Nie jestem prawnikiem i nie będę tu rozpisywał taryfikatora. Piszę, jak to u nas wygląda po dziewięciu latach prowadzenia firmy i kilkudziesięciu kontrolach, o których kierowcy mi opowiadali, oraz kilkunastu, które przeszedłem sam, kiedy jeszcze jeździłem.

Teczka, która leży zawsze w tym samym miejscu

Każde nasze auto ma jedną teczkę. Taka zwykła, plastikowa, na gumkę, z przegródkami. Leży w tym samym miejscu w każdej kabinie, w schowku nad szybą po stronie pasażera. Kiedy kierowca przesiada się z auta na auto, wie, gdzie szukać.

W teczce, w stałej kolejności:

  1. Dowód rejestracyjny ciągnika i naczepy, polisy OC.
  2. Wypis z licencji wspólnotowej (oryginał, nie kopia, to ważne).
  3. Dokumenty dotyczące delegowania kierowcy, jeśli jedzie za granicę.
  4. Zaświadczenia i dokumenty kierowcy, które nie mieszczą się w portfelu.
  5. Dokumenty przewozowe bieżącego ładunku, czyli CMR i to, co dał nadawca.
  6. Świadectwa i instrukcje dotyczące tachografu, zapas papieru do drukarki.

Prawo jazdy, karta kierowcy i świadectwo kwalifikacji kierowca ma przy sobie. To oczywiste, ale piszę, bo raz Łukasz zostawił portfel w kurtce w domu i dowiedział się o tym dopiero na granicy z Niemcami.

Wasyl ma w swojej teczce jeszcze jedną rzecz: kartkę z listą tego, co w niej jest. Śmiałem się z niego, a potem zrobiłem takie kartki do wszystkich aut. Kontroler widzi, że kierowca wie, co ma, i od razu atmosfera jest inna.

Tachograf i karta

Tu jest najwięcej czasu do stracenia. Kontroler zczytuje dane z karty i z tachografu, patrzy na jazdę, przerwy, odpoczynki. Kierowca musi być w stanie okazać zapisy z bieżącego dnia i z wcześniejszych 56 dni. Przy cyfrowym tachografie to w praktyce siedzi na karcie i w urządzeniu, ale jeśli kierowca w tym czasie jeździł na innym aucie albo miał jakieś ręczne wpisy, trzeba umieć to pokazać.

Najczęstsze kłopoty, które widziałem:

  • Brakujące wpisy manualne. Kierowca wraca z urlopu i nie wprowadza do tachografu, co robił przez ostatnie dni. Potem jest luka i trzeba się tłumaczyć.
  • Zły kraj przy wjeździe lub wyjeździe. Od kiedy obowiązuje pakiet mobilności, przekroczenie granicy musi być w tachografie. Nowe urządzenia robią to częściowo same, ale kierowca i tak ma to kontrolować.
  • Brak papieru w drukarce. Brzmi głupio. Zdarzyło się dwa razy. Kontroler chce wydruk, a kierowca szuka rolki po całej kabinie.

U nas raz w miesiącu Beata ściąga dane z kart i tachografów i przegląda raport z programu. Jeśli widzi przekroczenie albo lukę, rozmawiam z kierowcą od razu, a nie wtedy, kiedy wyjdzie na kontroli. To nie jest szpiegowanie. To jest oszczędzanie nerwów nam wszystkim.

Dokumenty kierowcy i karta do tachografu na fotelu w kabinie

Kabina mówi więcej niż kierowca

Kontroler jest człowiekiem. Otwiera drzwi i widzi. Jeśli w kabinie leżą butelki, stare paragony, rozrzucone papiery, a kierowca szuka dokumentów trzy minuty, to kontroler nabiera przekonania, że tu trzeba poszukać dokładniej. I szuka.

Nie mówię, że trzeba mieć kabinę jak z salonu. Marek ma w kabinie swój termos, swoje zdjęcie wnuczki i swój koc od lat. Ale papiery są w teczce, teczka w schowku, a na desce nie leży nic, co by przeszkadzało.

Zachowanie przy kontroli

Mówię chłopakom zawsze trzy rzeczy:

Spokojnie i grzecznie. Kontroler ma swoją robotę. Kłótnia na parkingu niczego nie załatwi, a na pewno przedłuży sprawę. Jeśli kierowca się z czymś nie zgadza, to ma prawo to zaznaczyć w protokole. Potem rozmawiamy o tym w biurze, na spokojnie.

Nie tłumaczyć się na zapas. Odpowiadać na pytania, podawać to, o co proszą. Nie opowiadać, że wczoraj był korek, więc może gdzieś będzie przekroczenie. Jeśli coś jest nie tak, kontroler to znajdzie, a jeśli wszystko w porządku, to po co zaczynać temat.

Dzwonić do mnie, jeśli czegoś nie wiesz. Mam telefon włączony zawsze. Wolę dostać telefon w niedzielę o siódmej rano niż dowiedzieć się w poniedziałek, że kierowca podpisał coś, czego nie rozumiał, bo było po niemiecku.

Za granicą jest trochę inaczej

W Niemczech, we Francji czy w Holandii kontrole wyglądają trochę inaczej niż u nas. Częściej sprawdzają zabezpieczenie ładunku, częściej pytają o odpoczynek tygodniowy i o to, gdzie kierowca go spędził. Po pakiecie mobilności regularnego odpoczynku tygodniowego nie wolno spędzać w kabinie, więc kierowca musi umieć pokazać, że spał w hotelu albo był w domu. Trzymamy do tego rachunki z noclegów w teczce, w osobnej koszulce.

Pasy i zabezpieczenie ładunku to osobny temat. Naczepy mamy firankowe i kierowca ma obowiązek sprawdzić ładunek przed wyjazdem z załadunku. Jeśli magazyn ładuje źle, a kierowca podpisze i pojedzie, to przy kontroli tłumaczenie, że „tak załadowali”, nic nie da. Kilka razy kazałem kierowcy stać i czekać, aż przeładują. Klient był niezadowolony. Mandat byłby gorszy.

Co się zmieniło u mnie przez te lata

Kiedy zaczynałem prowadzić firmę, myślałem, że kontrola to sprawa kierowcy. On jedzie, on odpowiada. Dziś wiem, że jak kierowca stoi dwie godziny na parkingu, to stoi moje auto, mój ładunek i mój klient czeka. Dwadzieścia minut to przerwa na kawę. Dwie godziny to przesunięty rozładunek i telefon od zdenerwowanego spedytora.

Dlatego dbam o teczki, o raporty z tachografów i o to, żeby chłopaki wiedzieli, co mówić. Nie z miłości do przepisów, tylko z czystej ekonomii. A Wasyl niech dalej robi te swoje listy. Niech przynajmniej jeden z nas będzie porządny.

Grzegorz

Oleśnica, niedziela 15 marca 2026

Więcej z działu Przepisy i papiery