Kurs na południe Europy w lipcu: co zabieram i czego unikam
Przed wyjazdem Marka do Włoch usiedliśmy w kontenerze i spisaliśmy, co zabiera. Wyszła lista, która przyda się każdemu, kto w lipcu jedzie przez Alpy.
Marek jeździ na Włochy od ponad dwudziestu lat. Zaczynał jeszcze w poprzedniej firmie, u mnie jest od 2018 roku. Kiedy trzeba wysłać auto na południe, dzwonię do niego pierwszego. Zna każdy parking między Wrocławiem a Bolonią, wie, gdzie na Brennerze się stoi, a gdzie da się przejechać, i ma swoje zasady, których nie zmienia od lat.
W środę przed wyjazdem usiedliśmy w kontenerze. Beata zrobiła kawę, Marek wyciągnął swoją kartkę, a ja notowałem. Chciałem mieć to spisane dla Łukasza, który w sierpniu po raz pierwszy pojedzie tą trasą sam.
Co jest w kabinie, zanim auto ruszy
Marek ma listę. Nie w telefonie, na kartce, którą trzyma w teczce z dokumentami. Oto ona, z jego komentarzami, które trochę wygładziłem:
- Woda, dużo. Dwie zgrzewki na start, dokupuje po drodze. „W lipcu na południu nie ma czegoś takiego jak za dużo wody.” O upałach w trasie pisałem w czerwcu, w notatce o wodzie, postojach i ładunku, i Marek się z każdym słowem zgadza, bo połowę tego wpisu wymyślił on.
- Jedzenie na dwa dni bez sklepu. Konserwy, chleb, który się nie psuje, owoce. Włoskie autogrille są dobre, ale drogie, a w niedzielę na parkingu może nic nie być.
- Garnek i kuchenka. Marek gotuje. Makaron, zupa z torebki. Twierdzi, że to połowa zdrowia.
- Moskitiera na okna. Latem we Włoszech komary nie dają spać.
- Zasłony odblaskowe na przednią szybę, żeby kabina nie nagrzewała się na postoju.
- Apteczka poszerzona: coś na żołądek, na ból głowy, na oparzenia słoneczne, elektrolity.
- Krem z filtrem i czapka. Ramię od strony okna kierowcy opala się w lipcu jak na plaży. Marek ma lewą rękę ciemniejszą od prawej przez cały rok.
- Gotówka w euro. Nie dużo, ale trochę. Nie wszędzie przyjmą kartę, a czasem trzeba zapłacić za prysznic albo parking.
- Kamizelki, gaśnica, trójkąty, kliny. Standard, ale sprawdzony przed wyjazdem. Włosi, Austriacy i Niemcy kontrolują wyposażenie.
Zakazy ruchu, czyli kalendarz ważniejszy niż mapa
Latem w Alpach i we Włoszech to jest najważniejsza rzecz. Przy majówce pisałem o laminowanej tabelce zakazów, którą Marek wozi. W lipcu ta tabelka jest w użyciu codziennie.
Włochy mają w wakacje rozszerzone zakazy ruchu ciężarówek w weekendy. Nie tylko w niedziele, ale też w wybrane soboty i piątki po południu, zwłaszcza w szczycie wyjazdów. Kalendarz jest publikowany na każdy rok i trzeba go mieć.
Austria, szczególnie Tyrol, ma swoje ograniczenia: zakazy nocne dla ciężarówek na części tras, zakazy weekendowe w sezonie letnim, a w dni dużego ruchu dozowanie ciężarówek przed wjazdem do Tyrolu. Kierowca, który tego nie wie, może stać kilka godzin w kolejce, której mógł uniknąć, wyjeżdżając dzień wcześniej albo godzinę później.
Niemcy w wakacje mają dodatkowe sobotnie zakazy na wybranych autostradach, na tych trasach, którymi ludzie jadą na urlop. Część z nich leży dokładnie na drodze na południe.
Marek planuje przejazd przez Alpy tak, żeby nie wypadał w sobotę. Najlepiej we wtorek albo w środę, rano. Jeśli rozładunek we Włoszech jest w poniedziałek, wyjeżdża z Oleśnicy w czwartek, żeby przez Alpy przejechać w piątek przed południem, zanim zaczną się weekendowe ograniczenia.
Czego Marek unika
Brennera w sobotę. Nawet jeśli nie ma zakazu, to wszyscy inni jadą na wakacje. „Wolę stać na parkingu pod Monachium w sobotę i jechać w niedzielę w nocy, kiedy się da, niż w sobotę stać w korku na Brennerze.”
Parkowania w pierwszym lepszym miejscu we Włoszech. Kradzieże z naczep i paliwa z baków się zdarzają. Marek ma swoje sprawdzone parkingi, najlepiej strzeżone albo przy dużych stacjach z ruchem przez całą noc. Jeśli zlecenie wymaga parkingu strzeżonego, co przy niektórych klientach jest w umowie, to trzeba to zaplanować wcześniej.
Jazdy w najgorętszych godzinach, jeśli nie trzeba. Włoska autostrada o trzeciej po południu w lipcu to nie jest miejsce, gdzie chce się być. Jeśli rozładunek pozwala, Marek jedzie rano i wieczorem, a w południe robi przerwę w cieniu.
Skrótów przez przełęcze. Nawigacja czasem prowadzi przez drogi, które na mapie wyglądają krócej. Z naczepą czterdzieści ton w górach nie ma krótszych dróg niż autostrada.
Wiary w godziny rampy. Włoskie magazyny w sierpniu często pracują krócej albo są zamknięte na tydzień, szczególnie w okolicy połowy sierpnia. Zanim przyjmę zlecenie na sierpień, dzwonię i pytam.
Dokumenty i opłaty
Przez Austrię i Włochy potrzebne jest urządzenie do opłat drogowych albo jedno urządzenie działające w kilku krajach. U nas wszystkie auta, które jeżdżą na południe, mają to załatwione. Kierowca przed wyjazdem sprawdza, czy urządzenie działa i czy konto ma środki, bo bez tego na austriackiej autostradzie kara przychodzi szybko.
Delegowanie: przewozy do i z Włoch w ramach pakietu mobilności wymagają zgłoszenia i odpowiednich dokumentów w aucie. Beata przygotowuje to przed każdym wyjazdem, Marek sprawdza, czy są w teczce.
Łukasz w sierpniu
Łukasz przeczytał listę i zapytał, czy naprawdę musi wozić garnek. Marek popatrzył na niego tak, jak patrzy się na człowieka, który zapytał, czy naprawdę musi wozić koło zapasowe. Łukasz wziął garnek.
Marek wyjechał w czwartek. Wczoraj był już pod Weroną, w niedzielę wieczorem ma zjechać na parking przed rozładunkiem. Wszystko idzie zgodnie z planem. Pisał, że jest trzydzieści cztery stopnie i że ma trzy butelki wody w lodówce i jeszcze półtorej zgrzewki. Na razie mu wystarczy.
