Do wpisu

Transport bez ściemy. Z perspektywy kierowcy i właściciela.

Grzegorz - ilustracja
Grzegorz Oleśnica, 8 zestawów
Z trasy

Kurs na południe Europy w lipcu: co zabieram i czego unikam

Przed wyjazdem Marka do Włoch usiedliśmy w kontenerze i spisaliśmy, co zabiera. Wyszła lista, która przyda się każdemu, kto w lipcu jedzie przez Alpy.

Grzegorz - ilustracja Pisze 4 min czytania Wpis nr 17

Ciężarówka na alpejskiej autostradzie latem

Marek jeździ na Włochy od ponad dwudziestu lat. Zaczynał jeszcze w poprzedniej firmie, u mnie jest od 2018 roku. Kiedy trzeba wysłać auto na południe, dzwonię do niego pierwszego. Zna każdy parking między Wrocławiem a Bolonią, wie, gdzie na Brennerze się stoi, a gdzie da się przejechać, i ma swoje zasady, których nie zmienia od lat.

W środę przed wyjazdem usiedliśmy w kontenerze. Beata zrobiła kawę, Marek wyciągnął swoją kartkę, a ja notowałem. Chciałem mieć to spisane dla Łukasza, który w sierpniu po raz pierwszy pojedzie tą trasą sam.

Co jest w kabinie, zanim auto ruszy

Marek ma listę. Nie w telefonie, na kartce, którą trzyma w teczce z dokumentami. Oto ona, z jego komentarzami, które trochę wygładziłem:

  • Woda, dużo. Dwie zgrzewki na start, dokupuje po drodze. „W lipcu na południu nie ma czegoś takiego jak za dużo wody.” O upałach w trasie pisałem w czerwcu, w notatce o wodzie, postojach i ładunku, i Marek się z każdym słowem zgadza, bo połowę tego wpisu wymyślił on.
  • Jedzenie na dwa dni bez sklepu. Konserwy, chleb, który się nie psuje, owoce. Włoskie autogrille są dobre, ale drogie, a w niedzielę na parkingu może nic nie być.
  • Garnek i kuchenka. Marek gotuje. Makaron, zupa z torebki. Twierdzi, że to połowa zdrowia.
  • Moskitiera na okna. Latem we Włoszech komary nie dają spać.
  • Zasłony odblaskowe na przednią szybę, żeby kabina nie nagrzewała się na postoju.
  • Apteczka poszerzona: coś na żołądek, na ból głowy, na oparzenia słoneczne, elektrolity.
  • Krem z filtrem i czapka. Ramię od strony okna kierowcy opala się w lipcu jak na plaży. Marek ma lewą rękę ciemniejszą od prawej przez cały rok.
  • Gotówka w euro. Nie dużo, ale trochę. Nie wszędzie przyjmą kartę, a czasem trzeba zapłacić za prysznic albo parking.
  • Kamizelki, gaśnica, trójkąty, kliny. Standard, ale sprawdzony przed wyjazdem. Włosi, Austriacy i Niemcy kontrolują wyposażenie.

Zakazy ruchu, czyli kalendarz ważniejszy niż mapa

Latem w Alpach i we Włoszech to jest najważniejsza rzecz. Przy majówce pisałem o laminowanej tabelce zakazów, którą Marek wozi. W lipcu ta tabelka jest w użyciu codziennie.

Włochy mają w wakacje rozszerzone zakazy ruchu ciężarówek w weekendy. Nie tylko w niedziele, ale też w wybrane soboty i piątki po południu, zwłaszcza w szczycie wyjazdów. Kalendarz jest publikowany na każdy rok i trzeba go mieć.

Austria, szczególnie Tyrol, ma swoje ograniczenia: zakazy nocne dla ciężarówek na części tras, zakazy weekendowe w sezonie letnim, a w dni dużego ruchu dozowanie ciężarówek przed wjazdem do Tyrolu. Kierowca, który tego nie wie, może stać kilka godzin w kolejce, której mógł uniknąć, wyjeżdżając dzień wcześniej albo godzinę później.

Niemcy w wakacje mają dodatkowe sobotnie zakazy na wybranych autostradach, na tych trasach, którymi ludzie jadą na urlop. Część z nich leży dokładnie na drodze na południe.

Marek planuje przejazd przez Alpy tak, żeby nie wypadał w sobotę. Najlepiej we wtorek albo w środę, rano. Jeśli rozładunek we Włoszech jest w poniedziałek, wyjeżdża z Oleśnicy w czwartek, żeby przez Alpy przejechać w piątek przed południem, zanim zaczną się weekendowe ograniczenia.

Rzeczy kierowcy przygotowane do długiej trasy: woda, apteczka, mapa, kamizelka

Czego Marek unika

Brennera w sobotę. Nawet jeśli nie ma zakazu, to wszyscy inni jadą na wakacje. „Wolę stać na parkingu pod Monachium w sobotę i jechać w niedzielę w nocy, kiedy się da, niż w sobotę stać w korku na Brennerze.”

Parkowania w pierwszym lepszym miejscu we Włoszech. Kradzieże z naczep i paliwa z baków się zdarzają. Marek ma swoje sprawdzone parkingi, najlepiej strzeżone albo przy dużych stacjach z ruchem przez całą noc. Jeśli zlecenie wymaga parkingu strzeżonego, co przy niektórych klientach jest w umowie, to trzeba to zaplanować wcześniej.

Jazdy w najgorętszych godzinach, jeśli nie trzeba. Włoska autostrada o trzeciej po południu w lipcu to nie jest miejsce, gdzie chce się być. Jeśli rozładunek pozwala, Marek jedzie rano i wieczorem, a w południe robi przerwę w cieniu.

Skrótów przez przełęcze. Nawigacja czasem prowadzi przez drogi, które na mapie wyglądają krócej. Z naczepą czterdzieści ton w górach nie ma krótszych dróg niż autostrada.

Wiary w godziny rampy. Włoskie magazyny w sierpniu często pracują krócej albo są zamknięte na tydzień, szczególnie w okolicy połowy sierpnia. Zanim przyjmę zlecenie na sierpień, dzwonię i pytam.

Dokumenty i opłaty

Przez Austrię i Włochy potrzebne jest urządzenie do opłat drogowych albo jedno urządzenie działające w kilku krajach. U nas wszystkie auta, które jeżdżą na południe, mają to załatwione. Kierowca przed wyjazdem sprawdza, czy urządzenie działa i czy konto ma środki, bo bez tego na austriackiej autostradzie kara przychodzi szybko.

Delegowanie: przewozy do i z Włoch w ramach pakietu mobilności wymagają zgłoszenia i odpowiednich dokumentów w aucie. Beata przygotowuje to przed każdym wyjazdem, Marek sprawdza, czy są w teczce.

Łukasz w sierpniu

Łukasz przeczytał listę i zapytał, czy naprawdę musi wozić garnek. Marek popatrzył na niego tak, jak patrzy się na człowieka, który zapytał, czy naprawdę musi wozić koło zapasowe. Łukasz wziął garnek.

Marek wyjechał w czwartek. Wczoraj był już pod Weroną, w niedzielę wieczorem ma zjechać na parking przed rozładunkiem. Wszystko idzie zgodnie z planem. Pisał, że jest trzydzieści cztery stopnie i że ma trzy butelki wody w lodówce i jeszcze półtorej zgrzewki. Na razie mu wystarczy.

Grzegorz

Oleśnica, niedziela 19 lipca 2026

Więcej z działu Z trasy