Każdy kierowca chce wolne w sierpniu
Dziewięciu kierowców, osiem aut, dwa miesiące wakacji i każdy chce wolne w sierpniu. Grafik urlopowy to u mnie puzzle, które układam od stycznia, a i tak w lipcu coś się sypie.
W styczniu na tablicy obok grafiku powrotów aut, o którym pisałem przy pakiecie mobilności, pojawia się druga tablica. Mniejsza, papierowa, przyczepiona pinezkami. Dwanaście kolumn, jedna na miesiąc, i dziewięć wierszy z imionami kierowców. Każdy ma do końca lutego wpisać, kiedy chce urlop w lecie. Potem zaczynają się negocjacje.
Dlaczego w styczniu
Bo w maju jest za późno. Żony kierowców rezerwują wczasy zimą. Dzieci mają obozy, które trzeba opłacić wcześniej. Jeśli kierowca w maju dowie się, że nie dostanie urlopu, na który już zapłacił zaliczkę, mam problem. A problem z żoną kierowcy to większy problem niż z kierowcą.
Poza tym grafik urlopowy wpływa na wszystko inne. Na to, które auta jeżdżą latem, na to, komu dam dłuższe trasy w czerwcu, żeby w lipcu mógł mieć wolne. Na to, kiedy Heniek robi przeglądy.
Zasady, które mamy
Kilka lat próbowałem różnych sposobów. Obecnie działa to tak:
- Każdy ma prawo do urlopu w wakacje. Przynajmniej dwa tygodnie w lipcu albo sierpniu, jeśli chce. Kto ma dzieci w wieku szkolnym, ma pierwszeństwo.
- Nie więcej niż dwóch kierowców naraz. Mam dziewięciu kierowców na osiem aut. Przy jednym na urlopie jeden zapasowy go zastępuje. Przy dwóch jedno auto stoi albo siadam za kierownicę ja.
- Rotacja terminów. Kto w zeszłym roku miał sierpień, w tym roku ma pierwszeństwo na lipiec, jeśli jest konflikt. Zapisuję, bo inaczej nikt by nie pamiętał.
- Zamiany między sobą są dozwolone, ale muszę o nich wiedzieć przed, a nie po.
W tym roku trzech chciało drugą połowę sierpnia. Zbyszek, Mirek i Darek. Mirek ma dwoje dzieci w szkole, więc dostał. Zbyszek miał sierpień w zeszłym roku, więc tym razem wziął lipiec i narzekał tylko przez tydzień, co jak na Zbyszka jest rekordem. Darek przesunął się na wrzesień, bo i tak nie ma dzieci w szkole i woli jechać nad morze, kiedy nie ma tłumów.
Czas pracy nie znika na urlopie
Tu jest najwięcej rzeczy, o których trzeba pamiętać. Kierowca ma swój czas pracy rozliczany w okresie rozliczeniowym. Urlop w środku okresu zmienia to, ile godzin kierowca powinien przepracować w pozostałe dni. Beata liczy to w programie, ale ja muszę pilnować, żeby grafik to uwzględniał. Kierowca po urlopie nie może nadrabiać wszystkiego w dwa tygodnie, bo przekroczy normy.
Druga rzecz to przepisy o czasie jazdy i odpoczynku. One nie liczą się w okresie rozliczeniowym, tylko w dniach i tygodniach. Kierowca wraca z urlopu i od pierwszego dnia obowiązują go normalne limity dziennej i tygodniowej jazdy. Nie ma zaliczki za to, że odpoczywał dwa tygodnie.
Tachograf po urlopie
To jest miejsce, gdzie najłatwiej o kłopot przy kontroli. Kierowca wraca z urlopu, wkłada kartę do tachografu i musi wprowadzić, co robił w czasie, kiedy karty nie było w urządzeniu. Urlop, odpoczynek, inna praca. Jeśli tego nie zrobi, w zapisie jest dziura, a kontroler przy przeglądaniu ostatnich tygodni zapyta, co się działo.
Pisałem o tym przy kontroli na parkingu: brakujące wpisy manualne to jedna z najczęstszych przyczyn przedłużonej kontroli. Po urlopie to się zdarza najczęściej, bo kierowca po dwóch tygodniach laby jest myślami jeszcze nad morzem.
U nas rozwiązujemy to prosto. Kierowca, który wraca z urlopu, zanim wyjedzie, przychodzi do kontenera. Beata albo ja siadamy z nim przy aucie i sprawdzamy, czy wpis jest zrobiony. Trzy minuty. Drugi raz nie trzeba.
Zastępstwa
Łukasz i Mirek to u nas kierowcy, którzy nie mają stałego auta. Przez większość roku jeżdżą tam, gdzie brakuje ludzi, a latem zastępują tych na urlopie. To trudna rola. Co dwa tygodnie inne auto, inne przyzwyczajenia poprzedniego kierowcy, inne trasy. Nie każdy to lubi. Oni to znoszą, a ja staram się to docenić w pensji.
Każdy kierowca, który idzie na urlop, zostawia auto w porządku. Kabina posprzątana, teczka z dokumentami kompletna, lista rzeczy, które wymagają uwagi, na kartce na fotelu. Kierowca, który przejmuje auto, wie, że w lewym lusterku luzuje się mocowanie, a w lodówce jest jeszcze jego jogurt z zeszłego tygodnia. Ten ostatni punkt dodałem po tym, jak Łukasz otworzył lodówkę w aucie Darka po dwóch tygodniach.
Kiedy siadam za kierownicę
Latem zdarza się, że brakuje ludzi. Ktoś się rozchoruje, ktoś ma nagły wypadek w rodzinie, ktoś wraca z urlopu dzień później. Wtedy siadam ja. Mam wszystkie uprawnienia, kartę kierowcy, aktualne badania i szkolenie okresowe, bo pilnuję tego od lat właśnie na takie okazje.
Nie jeżdżę daleko, bo firma beze mnie przez tydzień sobie nie poradzi. Ale kurs do Niemiec i z powrotem w trzy dni zrobię. Beata tego nie lubi, bo wtedy ona jest sama z telefonami. Wojtek pomaga coraz więcej, ale na razie nie ma jeszcze C+E, więc na zestaw nie wsiądzie.
W zeszłym tygodniu jechałem pod Hanower. Pierwszy raz od zimy. Pierwsza godzina była dziwna. Potem jakby nigdy nic. Tylko kręgosłup przypomniał mi po powrocie, że mam pięćdziesiąt jeden lat, a nie trzydzieści.
Lipiec w połowie
Grafik na razie się trzyma. Zbyszek wrócił z urlopu w piątek, opalony, i pierwszym zdaniem było, że nad morzem było za dużo ludzi. Drugim, że w przyszłym roku chce sierpień. Wpisałem na tablicę. Pierwsza pozycja na przyszłoroczne negocjacje.
