Do wpisu

Transport bez ściemy. Z perspektywy kierowcy i właściciela.

Grzegorz - ilustracja
Grzegorz Oleśnica, 8 zestawów
Z trasy

Wrzesień na drogach: szkoły, żniwa i objazdy

Jutro ostatni dzień wakacji. Od wtorku na drogach wokół Oleśnicy zmienia się wszystko: autobusy szkolne, rodzice pod szkołami, ciągniki z przyczepami pełnymi kukurydzy i remonty, które drogowcy chcą skończyć przed zimą.

Grzegorz - ilustracja Pisze 4 min czytania Wpis nr 22

Ciągnik rolniczy z przyczepą i ciężarówka na wiejskiej drodze we wrześniu

Mieszkam pod Oleśnicą od urodzenia, poza kilkoma latami, kiedy więcej spałem w kabinie niż w domu. Znam tu każdą drogę. I co roku we wrześniu mam wrażenie, że ktoś w nocy je podmienił. Te same drogi, a jeździ się po nich zupełnie inaczej niż w sierpniu.

Nasz plac leży przy wylocie z Oleśnicy, blisko S8. Żeby na nią wyjechać, auta przejeżdżają kawałek drogą powiatową, obok szkoły podstawowej i przez dwie wsie. Przez wakacje ten odcinek to formalność. Od pierwszego września to najbardziej wymagający kawałek całej trasy do Niemiec. Kilka kilometrów, na których kierowca musi być bardziej skupiony niż na setkach kilometrów autostrady, które ma przed sobą.

Szkoła o siódmej trzydzieści

Pierwszy tydzień września jest najgorszy. Dzieci idą do szkoły pieszo, na rowerach, na hulajnogach. Pierwszaki z rodzicami, którzy parkują gdzie popadnie, bo muszą odprowadzić do samych drzwi. Autobus szkolny zatrzymuje się na przystankach, gdzie w lipcu nikt nie stał. Wszyscy trochę zdenerwowani, trochę nieprzyzwyczajeni.

Dla kierowcy ciężarówki to strefa, w której trzeba mieć oczy dookoła głowy. Dziecko wychodzące zza autobusu, rower wyjeżdżający z bocznej drogi, rodzic, który otwiera drzwi auta bez patrzenia w lusterko. Z wysokości kabiny nie widać wszystkiego, co jest tuż przed zderzakiem. Martwe pole z prawej strony zestawu jest duże.

Mam jedną zasadę na wrzesień: w godzinach od siódmej do ósmej i po południu, kiedy dzieci wracają, auta z naszego placu przejeżdżają obok szkoły wolniej, niż pozwalają znaki. Nie rozmawiam o tym z kierowcami co roku, wiedzą. Ale w pierwszy poniedziałek września zawsze przypominam na grupie.

Jest też druga zasada, którą wprowadziłem kilka lat temu: jeśli się da, auta wyjeżdżają przed siódmą. Nie zawsze się da, ale często. Wtedy ten kawałek jest pusty.

Żniwa, które się nie kończą

Kiedy ktoś z miasta słyszy „żniwa”, myśli o lipcu i sierpniu. Na wsi wie się, że we wrześniu i październiku zaczyna się drugi sezon. Kukurydza, buraki cukrowe, ziemniaki. Na drogach ciągniki z przyczepami, kombajny, sieczkarnie. Wolne, szerokie, czasem jadące środkiem drogi, bo inaczej się nie da.

Kampania buraczana to osobna historia. Na Dolnym Śląsku buraków jest sporo, a transport z pól do cukrowni idzie ciężarówkami i ciągnikami przez kilka miesięcy. Na drogach lokalnych robi się ciasno.

Najgorsze jest jednak błoto. Maszyny zjeżdżają z pola prosto na asfalt i zostawiają na nim glinę z kół. Po deszczu to jest ślisko jak na lodzie. Pisałem w marcu, że przedwiośnie męczy mnie bardziej niż zima, bo nie wiadomo, gdzie jest ślisko. We wrześniu jest podobnie, tylko zamiast przymrozku jest błoto, a zamiast wiaduktu jest wyjazd z pola za zakrętem.

Nie mam pretensji do rolników. Pracują tak samo jak my, pod presją pogody i terminów. Ale kierowcy wiedzą, że na drogach lokalnych we wrześniu jeździ się ostrożniej, szczególnie po deszczu i o zmroku, kiedy ciągnik z przyczepą bez porządnego oświetlenia wyjeżdża z pola.

Znak objazdu i roboty drogowe na drodze krajowej

Remonty przed zimą

Trzecia rzecz: roboty drogowe. Drogowcy chcą skończyć przed zimą to, co zaczęli latem. We wrześniu i październiku na drogach krajowych i wojewódzkich jest mnóstwo zwężeń, ruchu wahadłowego, objazdów.

Objazd dla osobówki to zwykle drobna niedogodność. Objazd dla zestawu czterdzieści ton to czasem problem nie do rozwiązania. Objazd prowadzi przez wieś z ciasnym zakrętem, przez most z ograniczeniem tonażu, przez wiadukt, pod którym naczepa się nie zmieści. Nawigacja nie zawsze to wie.

W zeszłym roku we wrześniu Rysiek, jadąc krajówką na Opole, trafił na objazd, który kończył się mostem z ograniczeniem do dwudziestu ton. Stał dwie godziny, zanim policja pokazała mu inną drogę. Od tego czasu przed każdym kursem krajowym Wojtek sprawdza w internecie aktualne utrudnienia na trasie. Pięć minut, a oszczędza godziny. Przy kursach zagranicznych kierowcy sprawdzają utrudnienia sami, ale na drogach wokół Oleśnicy to Wojtek wie najlepiej, bo jeździ nimi codziennie.

Ciemniej, szybciej

We wrześniu dzień robi się wyraźnie krótszy. W sierpniu kierowca wyjeżdżający o piątej miał już jasno. We wrześniu o piątej jest jeszcze ciemno, a o dziewiętnastej zaczyna się szarówka. Oczy muszą się przestawić.

To jest też moment, kiedy wychodzi, czy przegląd świateł przed jesienią, o którym pisałem w sierpniowej liście Heńka, był zrobiony porządnie. W tym roku był.

Co robię inaczej we wrześniu

Nie ma tu wielkiej strategii, tylko kilka przyzwyczajeń:

  1. Wyjazdy z placu przed siódmą, jeśli załadunek na to pozwala.
  2. Przypomnienie na grupie kierowców w pierwszy dzień szkoły: szkoła, autobusy, martwe pole.
  3. Sprawdzanie utrudnień na trasach krajowych przed wyjazdem.
  4. Więcej czasu na trasę lokalną. Do S8 mamy kilka kilometrów, które we wrześniu potrafią zająć dwa razy więcej niż w lipcu.
  5. Mycie aut częściej. Błoto z dróg lokalnych oblepia światła i tablice. Brudna naczepa to naczepa gorzej widoczna.

Wojtek i wrzesień

W przyszłym tygodniu Wojtek ma egzamin na C+E. Pierwszy termin w WORD, jaki udało się złapać. Jeśli zda, jego pierwsze samodzielne kursy wypadną właśnie we wrześniu, z dziećmi pod szkołą, ciągnikami na drogach i błotem na zakrętach. Nie mógł trafić trudniej. Może to i dobrze. Kto nauczy się jeździć we wrześniu pod Oleśnicą, ten da sobie radę wszędzie.

Grzegorz

Oleśnica, niedziela 30 sierpnia 2026

Więcej z działu Z trasy