Rozdarta plandeka w połowie trasy: łatanie na parkingu i naprawa na poważnie
Metrowe rozcięcie w firance, deszcz zapowiadany na wieczór i czterysta kilometrów do rozładunku. Adam dzwonił z parkingu pod Liège z pytaniem, co robić. Taśma, łaty i trochę sprytu wystarczyły do domu. Potem była naprawa na poważnie, a ja dowiedziałem się, że moja osłona przeciwsłoneczna w kabinie ma z tą łatą więcej wspólnego, niż myślałem.
Ta historia jest z wakacji, ale wracam do niej teraz, bo przy jesiennym przeglądzie Heniek obejrzał każdą firankę na placu i ciągle o niej gadamy. Adam zadzwonił we wtorek, na przełomie lipca i sierpnia, o jedenastej. Rozładował się w Belgii i jechał na załadunek, a po drodze zatrzymał się na przerwę. Obchodząc auto, zauważył, że prawa firanka ma rozcięcie na mniej więcej metr, na wysokości środka naczepy. Równe, jakby ktoś przejechał nożem. Najprawdopodobniej zahaczył go wózek widłowy przy rozładunku, a magazynier nic nie powiedział. Na wieczór zapowiadali deszcz, a ładunek powrotny to były kartony z elementami mebli. Karton i woda to nie jest dobre połączenie.
Pierwsze pytanie: czy można jechać
Zanim zajmiemy się łataniem, trzeba ustalić, czy z taką firanką w ogóle można jechać. Rozcięta plandeka to nie tylko woda. To też ryzyko, że wiatr przy prędkości autostradowej rozedrze ją dalej, a kawałek materiału zacznie łopotać i uderzać o sąsiednie auta. Do tego przy kontroli uszkodzona firanka może zwrócić uwagę na zabezpieczenie ładunku, a o tym, jak kontrolerzy podchodzą do pasów i firanek, pisałem przy kontroli na parkingu.
Przy metrowym rozcięciu na płaskiej ścianie, bez naderwań przy krawędziach, Adam mógł jechać, pod warunkiem że je zabezpieczy. Gdyby rozdarcie było przy dachu albo przy pasach mocujących, byłoby gorzej.
Co mamy w każdej kabinie
Od kilku lat w każdym aucie leży pudełko, które nazywamy „plandekowym”. Heniek je kompletował. Jest w nim:
- Taśma naprawcza do plandek, szeroka, samoprzylepna, odporna na wodę. Nie zwykła srebrna taśma z marketu, bo ta po godzinie deszczu odpada.
- Łaty z PVC z klejem, kilka rozmiarów.
- Klej do PVC w tubce.
- Środek do odtłuszczania i szmatka, bo bez tego nic się nie trzyma.
- Opaski zaciskowe i linka, na wypadek gdyby trzeba było coś ściągnąć do konstrukcji.
- Nożyczki.
Kosztuje to niewiele, a już kilka razy uratowało nam ładunek.
Łatanie na parkingu
Adam zrobił to, co Heniek mu kiedyś pokazał. Najpierw wytarł plandekę wokół rozcięcia z kurzu i brudu, odtłuścił. Potem od środka naczepy, bo tak jest pewniej, nakleił taśmę wzdłuż całego rozcięcia, z zapasem kilku centymetrów na końcach. Z zewnątrz druga warstwa, na krzyż, żeby wiatr nie miał za co złapać. Na końcach rozcięcia małe łaty, bo tam rozdarcie lubi iść dalej.
Całość zajęła mu czterdzieści minut, razem z telefonem do mnie. Przejechał do załadunku, załadował, przejechał do Polski. Po drodze padało. Kartony dojechały suche. Taśma wytrzymała, choć na końcu podróży jeden róg zaczął się odklejać.
Naprawa na poważnie
Łata na taśmie to pierwsza pomoc, a nie naprawa. W piątek, kiedy naczepa wróciła na plac, trzeba było zdecydować, co dalej. Nowa firanka to spory wydatek. Naprawa w zakładzie plandekowym jest wielokrotnie tańsza, pod warunkiem że materiał dookoła rozcięcia jest w dobrym stanie.
Naprawy plandek robimy w zakładzie na Dolnym Śląsku, z którym współpracujemy od kilku lat. Pojechałem z naczepą sam, bo chciałem zobaczyć, jak to wygląda. Właściciel zdjął firankę, rozłożył ją na stole i pokazał mi, co zrobi. Rozcięcie nie będzie klejone, tylko zgrzewane. Wycina kawałek, dopasowuje łatę z tego samego rodzaju materiału i zgrzewa ją maszyną.
Zapytałem, czym się to różni od klejenia. Wyjaśnił mi to po swojemu, a potem, z ciekawości, poczytałem sobie w domu. Plandeki na naczepy robi się najczęściej z tkaniny poliestrowej powlekanej PVC. Do łączenia takiego materiału używa się zgrzewania wysoką częstotliwością. Materiał leży między elektrodami, pole elektromagnetyczne pobudza cząsteczki PVC do drgań, a te wytwarzają ciepło wewnątrz materiału. Tworzywo mięknie i łączy się od środka, a nie tylko na powierzchni, jak przy kleju.
Z tego, co przeczytałem, i z tego, co mówił właściciel zakładu, wynikają trzy rzeczy, które dla mnie mają znaczenie. Szew zgrzewany jest wodoszczelny. Jest trwalszy niż połączenie klejone. I powstaje w kilka sekund, więc naprawa nie trwa długo. Najlepiej zgrzewa się właśnie PVC i poliuretan, czyli dokładnie to, z czego są nasze firanki.
Okazało się też, że takie maszyny robi się u nas, na Dolnym Śląsku. Zgrzewarki wysokiej częstotliwości FIAB (https://fiabmachines.com/pl/) powstają we Wrocławiu, przy Rakietowej, w firmie, która zajmuje się tym od kilkudziesięciu lat. Na ich stronie są maszyny od małych, stołowych, po takie, na których zgrzewa się membrany na dachy stadionów i wielkie plandeki przemysłowe. Przejeżdżałem obok tej ulicy setki razy w drodze na lotnisko i nie miałem pojęcia.
Co zobaczyłem w zakładzie
Maszyna robiła swoje w ciszy, bez płomienia, bez dymu. Pracownik ułożył łatę, opuścił elektrodę, kilka sekund i gotowe. Potem następny odcinek. Właściciel pokazał mi, jak sprawdza szew: próbuje rozerwać go palcami, zgina, patrzy pod światło. Łata z firanki Adama przeszła wszystkie próby.
Przy okazji dowiedziałem się, że w tym samym zakładzie robią nowe plandeki od podstaw, z tych samych materiałów i tą samą metodą. Całe firanki, dachy przesuwne, nawet plandeki dla rolników. Kiedyś myślałem, że plandeka to po prostu kawałek materiału z oczkami. Teraz wiem, że to wyrób, w którym szwy są tak samo ważne jak sam materiał.
Ta sama metoda w kabinie
Najbardziej zdziwiło mnie co innego. Szukając, czym jeszcze zgrzewa się PVC, trafiłem w FIAB na osobny dział: maszyny HF do produkcji elementów dla branży motoryzacyjnej (https://fiabmachines.com/pl/branze/produkcja-dla-branzy-motoryzacyjnej). Tapicerka foteli i boczków drzwi, osłony przeciwsłoneczne, dywaniki, wykładziny bagażnika, pokrowce, nawet uszczelnienia poduszek powietrznych. Usiadłem potem w kabinie i patrzyłem na osłonę przeciwsłoneczną nad szybą. Pewnie powstała tą samą metodą co łata na firance Adama, tylko w fabryce, a nie w zakładzie pod lasem.
Dla przewoźnika wniosek jest prosty. Jeśli coś było zgrzewane, a nie szyte czy klejone, to porządną naprawę najlepiej zrobić tak samo, u kogoś, kto ma do tego maszynę. Taśma i klej to pierwsza pomoc, na firance i w kabinie.
Naczepa wróciła na plac w poniedziałek. Łata jest prawie niewidoczna, trochę jaśniejsza od reszty, bo materiał jest nowy. Heniek ją obejrzał i powiedział, że lepiej niż fabryka. Nie wiem, czy mówił poważnie.
Czego nauczyłem się z tej historii
Po pierwsze: pudełko plandekowe w każdej kabinie to najlepiej wydane pieniądze w tym roku. Bez niego Adam musiałby szukać taśmy w sklepie na parkingu albo jechać z mokrym ładunkiem.
Po drugie: kierowca musi obchodzić auto po każdym rozładunku. Adam to zrobił i dlatego zauważył rozcięcie od razu, a nie w deszczu, kiedy woda już leje się na kartony.
Po trzecie: z uszkodzeniem od wózka w magazynie trzeba od razu robić zdjęcie i zgłaszać. Adam tego nie zrobił, bo zauważył później. Magazyn nie przyznał się, a my nie mamy dowodu. Tym razem koszt naprawy był na nas.
Po czwarte: szybka łata to tylko łata. Taśma trzymała kilkaset kilometrów, ale zaczęła odchodzić. Naczepa, która jeździłaby z taką prowizorką przez miesiące, w końcu wróciłaby z dużo większym rozdarciem. Porządna naprawa zgrzewana kosztowała niewiele więcej niż czas, który straciłbym na myślenie, czy jeszcze pojeździ.
Adam zapytał, czy dostanie za to premię. Powiedziałem, że dostanie nowe pudełko plandekowe, bo starego zużył połowę. Nie był zachwycony. Ale następnym razem na pewno znowu obejdzie auto po rozładunku.
